poniedziałek, 30 grudnia 2013

♥ 6. Soja. Jeść czy nie jeść? Oto jest pytanie!

^ Co się kryje w soi, czyli soja pod lupą.


Słyszałam kiedyś od koleżanek dietetyczek,że soja nie jest zdrowa. To znaczy,nie jest zdrowa w dużej ilości, bo źle wpływa na organizm i jest modyfikowana genetycznie. Przypomniałam sobie o tym czytając komentarz
Kazi Zet. I doszłam do wniosku,że prześledzę ten temat jeszcze raz.

Żeby mieć pewność,co jem :)


^ Popularność soi. Skąd się wzięła?


Zastanówmy się najpierw, skąd wzięła się taka popularność soi? Pierwsza myśl,jaka mi przychodzi do głowy to dieta. I najlepiej wegetariańska. Wiele osób zaczęło się poprzez nią odchudzać. Nie jest to dla nich styl życia,o nie! Jest to dla nich jedna z tysiąca różnych "diet cud". A w tej diecie, jak propagują media występuje na czele soja. To właśnie nasza bohaterka jest najbardziej rekomendowaną rośliną strączkową dla wegetarian i osób odchudzających się.


Dlaczego?
Wyobraźcie sobie. Wybieracie się na zakupy. Do większego marketu, hipermarketu czy sklepu ze zdrową żywnością. Idziecie na dział ze zdrową żywnością. Co widzicie? Pomijając wszystkie produkty dla diabetyków itp. Widzicie kolorowe opakowania, a na nich napisy "Przeznaczone dla wegetarian". Jakie to produkty? Zazwyczaj są to sojowe:
* mleko
* pasztety
* pasty
* kotlety sojowe (przeróżne-a'la schabowe, tzw. "minutki", z dodatkiem błonnika)
* kotlety mielone
* parówki
* szynki
* tofu
i wiele innych

To jeżeli jest taki wybór to dlaczego nie? Przecież jak czytamy w różnych artykułach:
Soja dostarcza aż 50 % białka, dla porównania ziarno grochu daje do tylko 25%. Poza tym, jest to białko w najlepszym gatunku, podobne do mleka, mówi się o nim że „ma najwyższą wartość biologiczną w wśród białek roślinnych”. Bez problemu może zastąpić mięso, dlatego jest idealna dla wegetarian.
źródło: przeslijprzepis.pl 
Soja przewyższa mięso również z innego powodu. Zawiera wiele cennych kwasów wielonasyconych i jej skład dużo lepiej oddziałuje na organizm niż mięso. Z kolei dzięki zawartości fitoestrogenów soja doskonale łagodzi objawy przekwitania. Niektóre badania sugerują, że może ona także spowalniać proces starzenia się mózgu oraz wytwarzać ochronę przed chorobą Alzheimera i innymi poważnymi chorobami rozwijającymi się w wieku dojrzałym.
źródło: vitalab.pl

Do tego doskonale łagodzi objawy menopauzy, obniża stężenie cukru i cholesterolu we krwi, ma dużą zawartość witamin z grupy B i wiele innych.

Znów, wiele osób upiera się,że soja jest modyfikowana genetycznie (GMO):
Mimo wielu pozytywnych aspektów, jakie wywołuje spożywanie soi, nie brak również kontrowersji związanych z tą rośliną. Dotyczą one zwłaszcza soi modyfikowanej genetycznie.

A wady? To m.in. soja posiada czynnik antytrypsynowy, utrudniający przyswajanie białka, wysoka kaloryczność, po jej spożyciu moga wystąpić reakcje alergiczne, może prowadzić do zmniejszenia ilości testosteronu u mężczyzn.


^ Jak nie soja,to co? 


Na veganworkout.org.pl czytamy:
Jeśli chodzi o soję… Powiedzmy to raz na zawsze – soja nie jest niezbędnym elementem diet wegetariańskich!
Więc czym zastapić soję? Tyle,ile nasion strączkowych tyle możliwości. Groch, bób, fasola-biała/czerwona, groch, ciecierzyca. Kotlety możemy zrobić chociażby z buraków, czy brokułów. A pastę z soi zamienić paprykarzem na bazie marchewki, papryki i ryżu. To nie jest tak,że cała dieta wegetariańska jest oparta na soi. Wręcz przeciwnie!
Dopuszczalna ilość soi na co dzień


^ Jak to jest ze sportowcami, czyli sojowa moc!


Kiedyś tym przekonaniem żyło wiele osób. Jakim? Że nie ma bardziej wartościowego białka niż białko pochodzenia zwierzęcego. I osoby,które nie jedzą mięsa są słabe, chorowite. W ogóle do niczego. Nawet teraz,gdy chodzę do lekarza i mówię,że jestem weganką słyszę: 
To jest powód Pani choroby. Brak mięsa zwierzęcego w codziennej diecie.

Gdy nie mówię o moim stylu życia, takie słowa nawet nie padają. A co by było,gdybym powiedziała, że jestem weganką, która uprawia sporty, nałogowo biega i startuje w przyszłym roku w maratonie? 
Toż to samobójstwo!
Nic bardziej mylnego. Ostatnio polecono mi książkę "Jedz i biegaj", którą napisał Scott Jurek. Po samych recenzjach i artykułach wiele można się dowiedzieć (gdy tylko wpadnie w moje ręce-napiszę o tym post,obiecuję! :) ).

Jurek jest weganinem. To krok dalej od wegetarianizmu - nie tylko nie spożywa się mięsa, ale też żadnej żywności pochodzenia zwierzęcego, na przykład nabiału. Zresztą weganizm to nie tylko odżywianie się. Weganizm jest też stylem życia, manifestacją. Jurek w swojej książce zamieszcza szereg autorskich przepisów. Jakby chciał powiedzieć: "Jedz tak, jak ja. Żyj tak, jak ja. Będziesz biegał tak jak ja".
źródło: natemat.pl

Scott Jurek, ultramaratończyk, weganin. Dla mnie idealne połączenie. Ukazuje,że wszystko zależy od naszego podejścia, odpowiednio zbilansowanej diety, determinacji i wytrwałości.
Więcej na temat Scotta Jurka i jego przygodzie z weganizmem w artykule na natemat.pl

^ Moje zdanie na temat soi.


Piję mleko sojowe, jem parówki czy szynkę sojową. Nie widzę w tym nic złego. Nie choruję. Moje stanowisko zostanie takie samo jakie było,czyli jemy wszystko,ale z umiarem. Nie wierzę w tajemnicze GMO. Biorąc pod uwagę, ile chemi jest teraz w różnych produktach to soja (ta "GMO") jest przy tym jak pikuś. Pan Pikuś.

Odżywiajmy się. Z głową. I tego się trzymajmy! :)


Więcej na temat soi (źródła):